Zakopane sezon loading…

Nowe oblicze Zakopanego rysuje się z dnia na dzień inne… Sezon rozkręca się tu szybciej niż gdzie indziej.

Od rana słyszę tylko trąbienie, karetki, syreny policyjne i tłumy ludzi, którzy w niedzielę rano wesoło podśpiewują góralskie, lub disco polo przeboje – próbując trafić do swoich kwater.

Jak przeżyć dzień w sezonie i nie zwariować w Zako?

Oto moje pro tipy:

Na początku zacznijmy od nastawienia. Głębokie wdechy i wydechy – zanim wyjdziesz z hotelu/pensjonatu/apartamentu – stań przed lustrem i powtarzaj sobie, że nigdzie nie śpieszysz się, że jesteś na wakacjach z osobami Ci bliskimi i przede wszystkim ma być fajnie i na luzie, bez spiny, zaakceptuj innych wokół siebie – wiesz mi, będzie ich sporo. Nastaw się, że czasami będzie trzeba gdzieś postać w kolejce.

Teraz następne jedno z najważniejszych: KOMUNIKACJA. Zapomnij, że gdziekolwiek zaparkujesz i wcale nie mam już tylko na myśli ścisłego centrum – jak sobie z tym radzić? Jeśli myślisz, że Zakopane jest za małe na korki, to jesteś w dużym błędzie. Dobrze radzę, żeby zaoszczędzić trochę nerwów i nie nadużywać wartości melisy – po co denerwować się na wakacjach, przecież nie o to chodzi.

Rower, hulajnoga lub spacerki, przecież tutaj jest wszędzie blisko, a trakcji jest milion jeden.

Na co się zdecydować, co robić? Przecież przejść Krupówki z góry na dół i z powrotem to  10 minut. Oczywiście pomijam wycieczki w góry, przecież to takie naturalne, co dalej?

Wybrałam Wam moje ulubione atrakcje, miejsca, restauracje na dwa dni:

Dobrze zacznij dzień – to jedno z ważniejszych Twoich obowiązków – rzutujące na cały dzień – śniadanko w Góralskim Browarze – fantastyczne widoki z tarasu na góry – smaczne i ciekawe propozycje śniadaniowe – więcej we wcześniejszym tekście -> https://nieistnieje.pl/gastrofaza-zakopane/

Góralski Browar:

Czas odbić się trochę od ziemi i spojrzeć na wszystko z góry!

Gdy już dobrze kulinarnie zaczniesz dzień – wyprawa na Słowację – Chodnik Korunami Stromov – cudowne widoki (zimą jak i latem <3) – to jest miejsce, które TRZEBA odwiedzić, będąc w Zakopanem! Ok 40 min autem, ale naprawdę warto, tyle co więcej pisać, wszystko widać na zdjęciach!

Głodny? Proponuję coś przegryźć – po drodze jak wracasz ze Słowacji możesz zatrzymać się w Nosalowym Dworze (restauracja przy ulicy), chwilę wcześniej znajduje się hotel Gold i restauracja Przy Kominqu (też niczego sobie).

Z pełnym brzuszkiem czas na leżakowanie, dosłownie i w przenośni – leżaki na Gubałówce – proponuję wybrać się tam popołudniu – w godzinach szczytu może być więcej ludzi niż na Narodowym podczas koncertu Taconafide :D. Dobra książka, zimne piwko i chill out.

Radzę wjechać kolejką, bo wejść nie jest daleko, ale BARDZO stromo – tym bardziej jeśli wybieracie się z dziećmi – lepiej odpuścić. Na górze polecam przejechać się mini bokslejami – przyzwoity dodatek do wjazdu na Gubałówkę, tylko uwaga są czynne do 18:00.

Trochę namęczyłam się…
…ale widoki po drodze, były tego warte!

Jeśli jednak zdecydujesz się na wjazd poniżej rozkład kolejki i więcej info:

https://www.pkl.pl/gubalowka/gubalowka.html

Powrót do miejsca noclegu, szybki prysznic, 15 min drzemki i POBUDKA! Zakopane „by night” czeka, tylko załóż wygodne buty to nie Monte Casino. Czas zwiedzić magiczne, klimatyczne karczmy, poczuć góralski klimat i zapomnieć o tym wszystkim z czym zmagasz się każdego dnia. Dzisiaj odpuść sobie, wiesz mi na Krupówkach nie ma spiny, pij, śmiej się, rozmawiaj z ludźmi dookoła – to jest to co lubię najbardziej, podziały zacierają się.

Gdzie fajnie potańczyć?

– Góralskie Praliny  – wejdź głębiej, bo z pozoru pomyślisz, że to kawiarnia/cukiernia. Ciężko mi opisać które to z nich (na samych Krupówkach mają chyba z 10 lokali), ale te mniej więcej naprzeciwko H&M, na górze deptaka.

– Kolorowa (bosh, tylko tam nic nie jedz) – moja ulubiona, ale mogę mieć do niej pewnie sentyment. Gdy przyjechałam do Zako to często tam chodziłam (generalnie grali tam zawsze najdłużej – do 22:00 góralski band, po 22:00 – wokalistka).

– Góralska Pasja – malutki, ale przyjemny lokalik (patrząc w górę, po lewej stronie Krupówek, mniej więcej na środku).

– Góralski Browar – kilka dni temu ruszyły dancingi – jeszcze Wam nie powiem jak jest – póki co widziałam niewielkie zainteresowanie, ale z pewnością to rozkręci się, tym bardziej, że w części kawiarnianej, śpiewa Monika Kliś – która urzeka cudnym głosem, a i miło popatrzeć na Nią.

Nie pij za dużo, nie wracaj za późno, jutro kolejny dzień pełen wrażeń!

Dzisiaj śniadanie jemy na tarasie STRH – kocham to miejsce. Taras jest bardzo klimatyczny, jedzenie przepyszne, zdrowe i ciekawe smakowo, a i widok całkiem sympatyczny. No i obsługa – najlepsza, za co mają największego plusa? – indywidualne podejście do klienta – na Krupówkach nie ma drugiego takiego miejsca. Na luzie, swobodne i nie idą na masówkę. Jedzenie jest zdrowe i czujesz, że przywiązują wagę do jakości nie tylko obsługi, ale także jakości produktów. Osobiście uwielbiam ich za to, że mimo zmiany karty, całą zimę robili mi deser lodowy Słony Carmel – który na zimę zniknął z karty. Do tego kawa Baileys i jestem w grzesznym niebie, opuszkami palców lekko muskam chmury.

Szukaj ich na fb – @strhcafeandgallery lub u mnie na profilu IG: blondynka_po_poludniu.

https://www.facebook.com/strhcafeandgallery

Dobra, pitu- pitu, a tu czas ucieka:

Teraz pytanie na co masz ochotę?

Spacer?

–  Morskie oko – jest przefantastyczne, ale wyprawa długa i mozolna. Można podjechać bryczką – tylko pytanie czy nie szkoda Ci koni, w tym upale? Może lepiej jednak przejść się – dla zdrowia i sportu?

Przewodnikiem nie jestem, przepisywała z innych stron nie będę, więc podrzucam Wam link ze strony która wygląda mi na przyzwoitą:

Po takiej wyprawie czas na relaks, dlatego po obiadku – dzisiaj koniecznie zajrzyjcie do Casa Mia – maleńka lecz cudowna restauracyjka, kuchnia włoska, ale cudny klimat i obsługa – to są właśnie takie miejsca, które nie mają imponującego widoku, czy zapierającego dech w piersiach wystroju, ale jedzenie i klimat jest nie do opisania – bardzo indywidualne podejście do klienta – ta cecha zawsze u mnie wygrywa! Tej restauracji nie znajdziecie w ostatnim tekście o gastro w Zakopanem tylko dlatego, że chwilę wcześniej poświęciłam im cały wpis, przy okazji Restaurant Week – https://nieistnieje.pl/restaurant-week-gustowna-degustacja/.

Jeśli nie masz ochoty na długie spacery, ale chcesz choć trochę gór, załóż wygodne buty i wybierz się na spacer na Krzeptówki – więcej o nich tu:

Jeśli wciąż to nie to to może skusisz się na spacerek w Dolinie Chochołowskiej, moje wrażenia:

Stricte merytoryczne informacje o Dolinie:

Po długiej wycieczce, kameralnym obiadku , czas na relaks! Tak! My tygryski lubimy to najbardziej!

Wybieramy się na termy! Tak, termy! Wybór jest dość spory, żeby nie powiedzieć, że olbrzymi.

Termy Bania, Bokovina, Szaflary, Gorący Potok oraz najnowsze Chochołowskie. Jest tego tyle, że kolejny cały tekst będzie dedykowany charakterystyce term. Najczęściej jednak bywam w Chochołowskich dlatego dzisiaj na regenerację udamy się właśnie tam.

Wiem, że gro z Was uwielbia sauny – ja niestety nie mam wiele w tym temacie do powiedzenia – osobiście nie przepadam.

Dlaczego Chochołowskie? Po pierwsze są bardzo duże, wiec gdy są tłumy to w miarę są w stanie pomieścić się wszyscy. Jest bardzo dużo leżaków, tarasów – mocno rozbudowana strefa na dworze. Dwa ogromne baseny, fajne atrakcje dodatkowe sprzyjające aktywności, jak siatka do siatkówki, kosz do koszykówki, czy taka podwieszona gruba siatka do podnoszenia się i ćwiczeń. Bar w basenie – tak, tak, to cudowna opcja picia zimnego piwka, smakowitego drinka do połowy zanurzonym w wodzie – rodem jak z wczasów all inclusive. Sporo biczów wodnych na ścianach basenów, nie mówiąc stricte o jaccuzi. Coś dla tych co nie tylko leniuchują w bąbelkach – 2 duże baseny pływackie. Jest też coś dla „schorowanych” kąpiele siarczkowe, solankowe. Z takich przydatnych informacji, strefa saun jest dodatkowo płatna ALE na poziomie 2 jest sauna tekstylna i grota solankowa dostępna dla wszystkich. Pozostaje jeszcze nam tylko omówić kwestię ZJEŻDŻALNI – jest w sumie 4 (pontonowa, rodzinna, z zapadnią oraz pontonowa z tzw. cebulą). Myślę, że tu każdy odnajdzie się.

Ja osobiście wybieram basen pływacki, a potem to już tylko leżak i jacuzzi.

Kwestia jedzenia, szału nie ma ale są w sumie trzy punkty gastronomiczne – ostatnio czynne były dwa: pizzeria i bistro – nie przepadam za tego typu jedzeniem z bemara, na basenach, ale będąc tam pół dnia/lub nawet cały coś zjeść trzeba – wybrałam bistro po schodkach i zamówiłam zapiekanego bakłażana, powiem szczerze, że był dość przyzwoity, a lubię te warzywo, więc wiem co mówię ;).

Dokładne informacje, cennik:

https://www.chocholowskietermy.pl/

Po takich atrakcjach chciałoby się tylko iść spać, ale jak to mawia mój znajomy „wyśpisz się po śmierci” – powtarzamy z wczoraj, szybka drzemka i czas ruszyć w miasto! Dzisiaj mam ochotę na clubbing – jak mam ochotę na coś co nie jest w klimacie góralskim to zawsze mówię, że … europejsko – właśnie tak dzisiaj bawimy się.  Zakopane to nie tylko góralskie karczmy, mianowicie zapraszam Was do Le Scandale – jakby to krótko określić czas na skandal… yeah babe!

Klub mieści się w luksusowym hotelu Aries, zaraz przy Krupówkach. Wejście od parkingu.

Jeden z fajniejszych klubów w Polsce. Fajny design, miła obsługa, dobre drinki, ceny – wbrew wyobrażeń – przystępne. Muzyka popularna, choć mieszana w zależności kto gra, jak trafi się. Klub taki jakby światowy, ale kameralny jednocześnie. Na poziomie, ale bez sztucznego zadęcia, to właśnie lubię w nim najbardziej. W środku jest wydzielona, oszklona palarnia, dla nałogowców, którzy nie chcą zimą marznąć.

Tak dobrze jak u nich, selfie nigdzie nie wychodzi ;).

 Uwaga, uwaga Koleżanki, jeszcze chwilę przed sezonem, gdy odwiedziła mnie moja przyjaciółka wybrałyśmy się tam, weszłyśmy i okazało się, że było 30 mężczyzn i zaledwie parę kobiet – takie to przygody na Was drogie Panie czekają… Tylko uprzedzam jest to jeden z bardziej ulubionych lokali znanych, miejscowych podrywaczy. Zdarzyło się też, że wylądowałam tam na ostatniego sylwestra, nie powiem było dość przyjemnie.

Klub jest bardzo ładnie zrobiony, ale widać, że już trochę nadgryziony zębem czasu, choć niewiele mu to urąga.

Teraz Was tam zostawię i rano tak wcześnie nie obudzę. Wyśpij się dobrze, bo czas powoli do domu… Wszystko co dobre, szybko kończy się, ale to nic, bo musisz przyjechać na dłużej, niewiele skorzystałeś w porównaniu do możliwości spędzania tu czasu.

Niedziela (zakładam, że odwiedziłeś mnie w weekend), gdy już wstaniesz śniadanko w Toscanie na tarasie (który sąsiaduje z Równią) – jedna z tych knajp gdzie naprawdę warto wybrać się na śniadanie (lub tatara, bo to wciąż mój faworyt).

http://zakopane.restauracja-wloska.pl/

Po śniadaniu, spacerek po Równi, idziemy po hulajnogę elektryczną (tak, uwielbiam wozić się nią po Zakopanem), nie stresuj się to bardzo blisko, Góralskie Hulajnogi, mieszczą się na ul.Staszica (naprzeciwko Media Expert/Pepco, w lewo od oczka na samej górze Krupówek, stojąc plecami do dołu). Wypożyczasz ją bezpośrednio z wypożyczalni, minus tego taki, że nie możesz porzucić jej gdziekolwiek używając aplikacji, tylko zwracasz ją bezpośrednio do biura. Weź ze sobą jakiś dokument, wpisują go do umowy, którą podpiszesz i możesz szusować po uliczkach Zakopanego – radzę nie wjeżdżać na Krupówki, ponieważ przy dużych tłumach to bardzo niewygodne, dla obu stron, jeżdżącej i chodzącej.

Szukaj ich na facebooku @hulajnogigoralskie.

Wielka Krokiew <3

Jeśli chcemy jeszcze na maxa wykorzystać czas i mamy na to siłę – proponuję przejażdżkę na skocznię Wielką Krokiew – nie zajmie to wiele czasu, a jest bardzo przyjemnie i pobudza wyobraźnię. Mimo, że Małysz już długo nie skacze to właśnie Jego widziałam oczami wyobraźni jak rozpędza się na skoczni i leeeci… ten szum, krzyki, trąbki, gwar, zelektryzowane powietrze od emocji i nadziei, zakończony śmiechem, oklaskami i zapachem dumy oraz radości.

Wjazd kolejką krzesełkową na górę i zjazd to niewielki koszt – coś ok 25 zł., a naprawdę jest cudnie.

Dla ciekawskich:

https://zakopane.cos.pl/375/wielka-krokiew

……………………………………………………………………………………………………………..

Napiszę jeszcze tak, że gdybym wczoraj nie miała ochoty lub siły na imprezę, wyspałabym się, jeszcze przed wyjazdem wybrałabym się na Kasprowy – warto kupić bilet online, aby nie stać w rekordowych kolejkach do kasy. Nie jest to „tania” atrakcja, ale warto znaleźć się tam na górze, będąc tak blisko.

Tu kupisz bilety nie tylko na Kasprowy, ale także inne przejażdżki PKL – warto skorzystać z tej opcji.

https://www.sklep.pkl.pl/

W tym roku ruszyła nowa strona z biletami na różnego typu atrakcje w Zakopanem – objęte zniżkami – warto przeglądnąć.

………………………………………………………………………………………………………………

To co, przed wyjazdem jeszcze tylko obiadek i komu w drogę, temu czas…

Wybierz jedno miejsce z tych:

To był cudowny weekend! Wpadnij jeszcze kiedyś tu do mnie, masz jeszcze sporo do zobaczenia… <3

Posts created 50

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Related Posts

Begin typing your search term above and press enter to search. Press ESC to cancel.

Back To Top