Social Media

Social Media na śniadanie

Oprócz życia fascynuję się też marketingiem.

Dzisiaj spotkało mnie coś bardzo ciekawego – wyszło zupełnym przypadkiem, ale strasznie mnie natchnęło i ponoć wywołałam buzz…

Dla niewtajemniczonych buzz marketing to treści kontrowersyjne, humorystyczne ściągające uwagę, wywołujące dyskusje, po prostu poruszające opinię publiczną.

Na fb należę do grupy social media – uważam, że tego typu grupy działają jak grupy wsparcia, czyli nie ma dobrych, złych pytań czy odpowiedzi, pomijając bezsensowne osobiste komentarze. Już wcześniej widziałam jak ktoś pytał o jedno z podstawowych zagadnień z zakresu social media i nagle negatywne komentarze, że zaniża poziom grupy itp. Przecież każdy może zapytać o co chce – być może jest na początku swojej przygody z SM i wszystko przed nim – założeniem tego typu grup powinno być wsparcie, tych co wiedzą mniej, a chcą dowiedzieć się więcej.

W moim wypadku potrzebowałam narzędzia do grupowej wysyłki wiadomości MMS. Jako osoba która zajmuje się social media wiem, że główną bolączką jest cięcie zasięgów przez fb, lecz są na to sposoby jeden z nich postanowiłam sprawdzić osobiście. Na przykład jako profil z branży media/agencja kreatywna zyskujesz już na starcie – klasycznie publikowane posty przez fan page/profil osobisty docierają do ok. 5% Twoich fanów/znajomych, tak zdecydowanie wzrastają i nie chcę tu rzucać konkretnych wartości zwyczajnie dlatego, że jest to bardzo ruchome i zmienne. Fb podbija zasięgi branży kreatywnej ze względu na możliwości rozpowszechniania przez nie własnej działalności. Jeśli chodzi o kontent to większe zasięgi mają posty z video, zdjęcia piersi, jak i zwierząt – proszę nie pytajcie mnie dlaczego.

Już od dawna chciałam to sprawdzić, ale nie miałam przypadającej ku temu okazji lub odwagi, z reszta na prywatnym profilu, to wiedziałam, że nie zadziała, bo moich znajomych to raczej rozśmieszy – mało kto będzie miał pojęcie, jakie zadanie ma dodana grafika piersi. Niestety w grupie która powinna wiedzieć też mało kto zrozumiał…

Zainteresowanie postem przeszło moje najśmielsze oczekiwania, choć zdania co do kontrowersyjności zdjęcia były różne. Jakkolwiek, czy komuś to się spodobało, czy nie – wywołałam buzz! Dla mnie oprócz konkretnych odpowiedzi do mojego pytania, właściwie jeszcze cenniejsze było zaobserwowanie reakcji i zachowań uczestników dyskusji. Większość  komentujących, merytorycznie nie miała wiele do powiedzenia i oceniała mnie jako osobę. Cóż, I don’t care, ale fakt jest taki, że w ciągu pół godziny miałam ok 60 powiadomień dotyczących postu. Wiem, ale niewiele z tego rozumiem. Jeśli podchodzimy do zagadnienia czysto profesjonalnie to moje założenie zostało zrealizowane, kilka osób mnie obraziło – ale uważam, że to już o nich świadczy – kilka z humorem skomentowało i co dla mnie najcenniejsze, pojawiły się też komentarze nawiązujące do faktu jakim jest cięcie zasięgów przez fb i sposobów na ich podbijanie.

Post został usunięty przez moderatora, ale dyskusja na ten temat przeniosła się na priv z dziewczyną, która ewidentnie tym zagadnieniem zajmuje się już długo. Jak przesłała mi post na temat mojego wcześniejszego wpisu i swoje gratulacje, że wywołałam buzz – wiedziałam, że było warto, skoro nie tylko dla mnie to było ciekawe, ale także rozpoczęło naszą, już czysto merytoryczną dyskusję.

Smutne dla mnie było to, że dyskusja która miała być typowo na argumenty, choć delikatnie kontrowersyjna, pokazała brak dystansu, brak wiedzy,  znajomości narzędzi na fb oraz osobistą słabość osób należących do grupy typowo tematycznej, zajmującej się social media. Obnażyła też zjawisko wszechobecnego internetowego hejtu, lekkości do oceniania innych. Osoby, które to komentowały chyba myślały, że to moje piersi – co rozbawiło mnie najbardziej. Choć zdjęcie było bardzo estetyczne, w wersji soft, a sutki były osłonięte niedopiętą kurteczką. Krótko porównałabym całe zjawisko do medycyny. Czy ginekologa nazwiemy zboczeńcem?

Osobiście do zagadnienia podeszłam zupełnie bez emocji, bo w zasadzie było czysto empiryczne. Dla mnie opinie innych – pomijając obraźliwe, które zamiast mnie ugodzić raczej mnie rozśmieszyły – były interesujące, nie dobre, ani złe tylko po prostu pokazywały ich punkt widzenia.

Zdecydowanie potwierdza się, że to co kontrowersyjne robi robotę – czy dobrą, czy zła to już zostawiam Wam do własnej opinii. Dla mnie żaden punkt widzenia nie jest zły, jest po prostu inny – mogę się z nim zgodzić lub nie, raczej nie powinien być kwestią wartościowania, a już na pewno nie jest punktem wyjścia do ataku kogoś personalnie – tego nie akceptuję, a jak dzieje się to, ignoruję. Mamusia nauczyła mnie, żeby nie dać wciągnąć się w dyskusję z idiotą, bo najpierw zniży Cię do swojego poziomu, a potem pokona doświadczeniem.

Chyba przypadkiem wyszło coś czego lepiej bym nie zaplanowała.

Posts created 51

One thought on “Social Media na śniadanie

  1. Właśnie ten blog blondynki zostawiłem na końcu do skomentowania ze względu na wielowątkowość podjętego problemu lecz tak aktualnego w dzisiejszych „zwariowanych” czasach rewolucji medialnej. To co zaobserwowała na swoim przykładzie określanym po angielsku jako buzz ma swoje początki w latach trzydziestych XX wieku w New Yorku / USA. Największa gazeta dzienna w New York City wydawnictwa New York Times Company zleciła analizę sprzedaży. Zaczęto wyprȯbowywać rȯżne metody zwracania uwagi czytelnikȯw pod kątem ilości sprzedanych egzemplarzy. Stwierdzono, że jak na pierwszej stronie umieści się informacje pisaną dużymi literami o sprawach drastycznych to sprzedaż lawinowo rosła. Tak więc zaczęto podawać informacje o katastrofach, zabȯjstwach czy tragediach ludzkich. Przekonano się, że czytelnicy wprost łakną takie informacje i gdy widzą taką gazetę na stoisku przed punktem sprzedaży natychmiast ją kupują. Nieważne jest wogȯle jaka treść przekazywana jest wewnątrz czasopisma. Stopniowo metoda ta w zależności od rozwijanych technik medialnych wkroczyła szerokim frontem w rȯżne dziedziny życia codziennego. Jednocześnie przekroczono nie tylko granicę przyzwoitości lecz też granicę akceptacji społecznej. I tak aby zwrȯcić uwagę mediȯw, a co za tym idzie uwagę społeczną, manipuluje się osobisty wygląd poprzez operacje chirurgii plastycznej. Dochodzi do drastycznych przypadkȯw tatuowania się i chirurgicznie zdejmowania warstwy skȯry z tym tatuażem i sprzedawania z szumem medialnym jako „dzieło sztuki”. Innym przypadkiem to kazać sobie w dosłownym znaczeniu przeflancować coś w rodzaju rogȯw na wzȯr diabła. Po co to? A no właśnie to co zasygnalizowała nasza blondynka – idzie tu o BUZZ. Na tym określeniu wielu robi finansowy interes poprzez zdecydowaną lub ukrytą reklamę płatną przez określone firmy. Widać wyraźnie jak znaczna część społeczeństwa obserwuje takich instagramowych prezenterȯw nie pojmując, że są aktywnymi odbiorcami reklam. Doszło do tego, że zawiązały się nieuczciwe firmy co oferują odpłatnie kupowanie lajkȯw wprowadzajac od tzw. pustych profili lub spamȯw. Wprowadzanie kontrowersyjnych tematȯw, co na własnej skȯrze odczuła nasza blondynka, ma też na celu wzbudzenie ilości obserwacji ze strony followersȯw. Tu liczy się głȯwnie czy pozytywnych opini jest więcej czy mniej. Można byłoby napisać, że jest to dyktatura większości pozytywȯw nad negatywami. I właśnie dzisiaj w tej nowoczesnej polityce medialnej o to chodzi.

    Właściwie prowadzą hejt osoby nie mające kompetencji i prości kulturowo. Każde pytanie, nawet nie będące w temacie, jest wartościowe. Podam tu przykład, który przedstawiono nam studentom na PG w Gdańsku w roku 1972 na moim fakultecie organizacji i zarządzania. W USA tworzy się do omȯwieniu trudnych tematȯw grupy osȯb wogȯle nie mające pojęcia fachowego. Takie grupy mają nazwę „burza mȯzgȯw”. Był temat z dziedziny technicznej wykonania bardzo małych i mikroskopijnych otworȯw w metalu. Ówczesne metody techniczne nie mogły sobie poradzić z tym problemem. W tej grupie był filozof, który ze swego punktu widzenia powiedział, że dla niego jest nieważne czy jest wpierw otwȯr a potem przedmiot. W tym przypadku dziś w grupie niekompetentnej przelał by się hejt. Lecz wtedy bardzo poważnie technicy się zastanowili i znaleźli rozwiązanie. Puszczono wpierw wiązkę laserową a potem odlewano metal. Przykład pokazał w praktyce, że niekompetencja jest też wielce pożyteczna.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Related Posts

Begin typing your search term above and press enter to search. Press ESC to cancel.

Back To Top