Randkowanie i inne nieszczęścia ;)

O co w tym wszystkim chodzi?

Ja, Ty, kolacja… zastanawiam się jak to dzieje się, że poznajesz kogoś i chcesz jego/ją poznać bardziej, spędzać czas. Cos Cię w kimś intryguje, interesuje, wzbudza w Tobie emocje, wow… a czasami myślę już, że to niemożliwe, przecież zupełnie obca osoba nie wie na co reagujesz, co na Ciebie działa, ALE jednak, wie jaki „guzik” nacisnąć, żeby coś zapłonęło.

Siedzicie, rozmawiacie, o wszystkim i o niczym, w zasadzie gdyby wyłączyć emocje, nic ciekawego nie dzieje się, ALE jednak nie chcesz wyjść, chcesz by ten wieczór nigdy nie kończył się.

Już tak dawno nie byłam na randce na którą chciałam pójść, z kimś z kim chciałam spotkać się. Już zapomniałam jakie to fajne uczucie…

Ludzie chodzą na randki z różnych przyczyn, głównie po prostu z samotności – co myślę, że jest najgorszym możliwym powodem. Potem tworzą się związki z rozsądku, z presji uciekającego czasu. W dużej mierze kobiety słyszą tykanie tego zegara, a najgorzej jak w to jeszcze wejdzie tzw. instynkt macierzyński, uczucie potrzeby założenia rodziny – i oczywiście nic w tym złego, nic na to nie poradzisz, ale nie można założyć rodziny na fali emocji, to chyba powinno być stabilne uczucie, poparte jakimś czasem znajomości, bynajmniej nie mam na myśli 10 lat, ale chociaż chwilę dłużej niż parę miesięcy, kiedy feromony szaleją i wszystko wydaje się takie fajne – nawet jego rozrzucanie brudnych skarpetek po całym domu – oczywiście to metafora.

Miłość, związek powinien uskrzydlać, dodawać energii, motywować do bycia lepszym, druga osoba powinna wywoływać na twej twarzy samoistny uśmiech za każdym razem gdy o niej pomyślisz, mimo, że może być daleko od ciebie i te uczucie ciepła na sercu…

Choć miłość dla każdego z nas może oznaczać co innego, pewne elementy nie zmieniają się i są uniwersalne.

Gdy relacje w pewnym momencie stają się takie, że nie chce Ci wracać się do tej osoby, a każdy byle jaki pretekst do wyjścia, wyjazdu jest lepszy niż wspólny wieczór, czy to na kanapie z winem i netfliksem, czy wspólnie skacząc ze spadochronem to jest już źle… Pewnie, że warto nad tym pracować, ale jeśli za którymś razem znowu nie wyszło to już straszna szkoda czasu i to mocny argument, żeby z tym skończyć raz na zawsze.

Choć jest to bardzo indywidualna sprawa i każdy ma inaczej, ale ja myślę, że o MIŁOŚĆ nie walczy się. O PRAWDZIWĄ nie trzeba, o fałszywą NIE WARTO.

Choć nie wiem, czy jeszcze kiedykolwiek jego zobaczę, wierzę w to, że każdy pojawia się w naszym życiu w jakimś celu. Nawet jeśli pojawił się tylko po to by przypomnieć mi to uczucie i wywołać postanowienie, kończenia chodzenia na randki dlatego, że ktoś jest dobry, bo tak bardzo stara się, bo tak baaardzo chce. Suma summarum to nie jest dobre dla żadnej ze stron i nigdy dobrze nie kończy się.  Czasami za bardzo ulegałam gdy widziałam duże zaangażowanie z drugiej strony.

Dwa przypadki, które były najgorszymi relacjami w moim życiu, w obu nie chciałam iść nawet na randkę… Jeden jeździł z kwiatami co drugi dzień, dla mnie, dla mojej mamy, tylko żebym umówiła się z ni na spotkanie – już wtedy powinnam wiedzieć, że coś jest z nim nie tak … 😀

Drugi jeździł z Gdańska do Zakopanego raz w tygodniu, żeby spędzić ze mną trochę czasu, pójść na obiad, posiedzieć, pogadać, ot tyle.

Prawda jest taka, że gdy kogoś poznajemy nie jesteśmy w stanie naturalnie, samoistnie od razu zaangażować się. Jeśli ktoś wykazuje Tobą zbyt duże, wręcz niezdrowe zainteresowanie to znaczy, że coś jest nie tak, trąca toksyczną relacją już na samym początku lub jakimś podstępem. Tak samo w tych przypadkach, u pierwszego podejrzewam chorobę psychiczną, a drugi uciekał od poprzedniej toksycznej relacji. Z żadnym z nich nie powinnam spotykać się, nie mogę powiedzieć, że żałuję, bo jednak było w tym też wiele dobrych, fajnych chwil, ale to nic nie wzniosło do mojego życia, żaden po sobie nie zostawił nic więcej niż niesmak po swoim zachowaniu.

Osobiście szkoda mi czasu na relacje, które przyszły, namieszały, napsuły mi nerwów i po kilku miesiącach odeszły, niewiele więcej niż niechęć…

I don’t care, game over Guys 😉

Posts created 42

2 thoughts on “Randkowanie i inne nieszczęścia ;)

  1. Właściwie zabierałem się parę dni do skomentowania tego ciekawego blogu. Dlaczego? Bo jest to stricto osobisty blog dotyczący naszego Blondaska. Komentowanie to tak jakby wchodzić w jego sprawy osobiste. No ale obiecałem sobie więc zaczynam. Jak widać nie ma nasza blogowa blondynka szczęścia do prwadziwych mężczyzn, tych nowoczesnych idących w parze z nowoczesnością. Fakt, że stanie i czekanie przed firmą, gdzie ona pracuje z naręczem kwiatȯw to pachnie trochę staromodnie. Lecz jak widać z poprzednich wpisȯw była ona w tamtym czasie w siȯdmym niebie. Dlaczego? Gdyż zdawało się jej, że za akcją stoi interesujący mężczyzna, no może coś stałego na przyszłość. Potem w zależności od pory roku serwowana jest z jego strony akcja jazdy na skuterze śnieżnym, wypad do Katowic do tunelu areodynamicznego czy wypad do Berlina do restauracji na wieży. Zakładam, że to ten sam ktoś bo wynikało to z opisu zdzarzeń na blogach Blondaska. A tu katastrofa, strata czasu dla kogoś, którego szacowało się trochę na wyrost. Ale i to ma też swoje dodatnie strony. Lepiej przejrzeć i przetrzeć oczy zawczasu niż po związaniu się na stałe.Właściwie najlepsze związki czy powiązania damsko-męskie są w przedziale lat 20-30. Są one najczęściej podmurowane pierwszą, głęboką miłością. Lecz gdy w tym przedziale przeznacza się czas na studiowanie i pogłębianie przyszłego zawodu, ten czas jest najczęściej stracony na prawdziwą miłość czy głęboką przyjaźń. Drugim przedziałem w życiu młodego pokolenia jest okres 30-40 lat. Wtedy przy zawiązywaniu prawdziwej przyjaźni damsko-męskiej patrzy się na inne atrybuty strony przeciwnej. Często napotkanie na tylko jedną ujemną cechę eliminuje kontynuację dopiero co zawiązanej przyjaźni. Także w tym okresie co cenniejsze osoby są już w stałych związkach. Jeżeli się coś z tego przedziału trafi to osoby co szukają na boku coś innego, są w tzw. toksycznych związkach lub szukają po prostu kochanki. Gdy po czasie zamiary takiego ktosia są rozszyfrowane to wpada się w rozterkę i rozczarowanie. Taka sytuacja ma wpływ na ewentualny, nowy związek, jest się po prostu ostrożniejszym i podejrzliwym. Najgorszym okresem jest przedział 40+. Wtedy wpada się w panikę, że coś przeminęło bezpowrotnie. W tym okresie łapie się co popadnie według motta „na bezrybiu i rak ryba”, Znam bardzo dużo takich przypadkȯw, gdzie piękne kobiety wpierw przebierały wśrȯd starających się amantach a po 40-tce łapaly co popadnie. Żal było, że taka piękność marnuje się w rękach byle kogo. Mam głębokie przekonanie, że nasz blogowy Blondasek znajdzie prawdziwego towarzysza życia odpowiadającym jego wymaganiom. Takiego, który będzie prawdziwym życiowym kumplem.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Related Posts

Begin typing your search term above and press enter to search. Press ESC to cancel.

Back To Top