W kawiarni z laptopem

Halny, czyli co się dzieje gdy wieje…

Dla dziewczyny z Północy w Zakopanem wiele rzeczy, zjawisk nabiera nowego znaczenia, np. wiatr. Statystycznie gdy wieje halny  jest najwyższy odsetek samobójstw – brzmi to nieciekawie, ale prawda jest taka, że wszystko wtedy wydaje się inne.

Wstałam, patrzę przez okno – brzydko, sprawdzam temperaturę na smartphonie, widzę ciepło. Wsuwam na siebie krótkie spodenki, sweter na to skórzaną bikerkę i biegnę popracować. Czuję jakby dziś napędzał mnie właśnie wiatr. Wychodzę, wszystko „lata” i czuję się jakbym nocą teleportowała się w zupełnie inne miejsce. Nic nie jest takie samo, widzę inne miasto, halny zrobił straszny nieład, powywracał, pozmieniał. Podszył strachem, niepokojem najlepsze myśli. Idealna pogoda na Halloween, rodem z horrorów, które mają swój początek nocą na cmentarzysku…

Zatopiona w nucie John Legend, mailach i projektach, siedzę na Krupówkach o 8:30 gdy jeszcze całe miasto śpi. Do kawiarni co rusz wchodzą ludzie, nikt z nich nie uśmiecha się, na ich twarzach maluje się niepokój, a z każdorazowym otwarciem drzwi, w środku wszystkie serwetki fruwają. Na zewnątrz skrzydeł dostały liście, plakaty, krzesła, patrzę wzbudza to we mnie chwile refleksji, nostalgii. Ze wstążki zerwała się też Księżniczka, w różowej sukni balowej, niczym Kopciuszek wiatr ją gna na jakiś ważny bal…

Momentalnie kojarzy mi się to z Londynem, w którym taki wiatr to codzienność.

Lubię ten stan gdy wieje halny – jest ciepły i przyjemny do tego majestatyczny. Wzbudza we mnie respekt, podziw nad swoją siłą. Zawsze myślę wtedy o słowach Jana Pawła II, który mawiał, że wiatr to obecność Ducha Świętego. Czy wierzysz, czy nie, ale jednak ja czuję się tak metafizycznie, czuję obecność Siły Wyższej nad którą nie mamy kontroli. Pokazuje mi to, że nawet najsilniejszy człowiek, w zderzeniu z takim żywiołem niewiele może…

Sprzyja myślom o wartościach o planach, o możliwościach, które stoją przed nami otworem – nie ma takich drzwi, których nie da się otworzyć.

Rozwiane włosy, roztrzepane myśli.

Przy takiej pogodzie łatwiej znaleźć chwilę na obserwację otoczenia, to bardzo cenne, żeby choć na chwilę zatrzymać się, po prostu ZATRZYMAĆ SIĘ.

Przy stoliku obok siedzi parka, On robi Jej zdjęcia Nikonem, gdy pije kawę, po to by po chwili oboje zatonęli w swoich mądrych telefonach na dobre…

Dochodzi 10-ta schodzą się stali Klienci – loża lokalnych emerytów biznesmenów, na poranną kawkę i omówienie regionalnych ploteczek i inwestycji – mają nawet swoja rezerwację – co, w Costa widzę pierwszy raz w życiu.

Dzwonię z aplikacją o pracę, słyszę w słuchawce charakterystyczny głos mężczyzny którego też widuję codziennie w Costa o poranku – Jego godzina to 9 … Myślę, bosh, no tak Zakopane małe, gdybym tak zadzwoniła chwilę wcześniej, gdy siedział przy stoliku obok.

W sumie Costa to takie miejsce, w którym nieraz poznawałam nowe osoby, jakiś czas temu nawet dość mocno zaprzyjaźniłam się z jedną z baristek. Zaczęło się od tego, że zapytała mnie, czy nie nagram z Nią filmiku na Insta Story Costa Coffee Poland i tak zostałyśmy koleżankami. A z Zakopanego?  Ostatnio gdy wyłączyli prąd i jedyną drogą do toalety, wspólnej wycieczki dwóch nieznajomych sobie kobiet, była moja latarka w telefonie. Wracając na górę już byłyśmy umówione na wspólną kawę.

Tak właśnie budzą się moje dni do życia! A halny? Zobaczymy co przyniesie nam, jak wielką ma moc i czy tym razem żywioł będzie łaskawy…

Posts created 50

One thought on “Halny, czyli co się dzieje gdy wieje…

  1. Halny to taki wiatr, który nagle przychodzi i wszystko wokół przewraca. Ale czy każdy z nas nie miał w życiu taki nagły wiatr – wiatr nagłych decyzji, zawirowań w życiu osobistym czy dziwnych, nieprzewidzianych zdarzeń? Jedni tłumaczą sobie takie zdarzenia przeznaczeniem, decyzjami losowymi czy mȯwią sobie, że tak musiało już być.

    Tak jak nasza blogowa Blondynka nagle z niewiadomych przyczyn dla czytelnika a znanych oczywiście jej, zmienia Gdańsk o klimacie morskim na wysokogȯrski w Zakopanem. Wiatr przeznaczenia przenosi ją w nieznane miejsce i tam z pozycji widza przyzwyczaja się do nowego, czasami niezrozumiałego otoczenia. Wszystko jest inne, inne przyzwyczajenia lokalnej, małej społeczności. Może przeznaczenie zmusiło ją do poznania nowych ludzi, rzuciło nowe wyzwania, często trudne do realizacji? I tu zależy tylko od niej czy podoła nowej rzeczywistości, czy doświadczenia wyniesione z Pȯłnocy przydadzą się tu w Zakopanem.

    Należy jej życzyć powodzenia i trzymać kciuki na szczęście.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Related Posts

Begin typing your search term above and press enter to search. Press ESC to cancel.

Back To Top