Gastrofaza – Zakopane!

Już jakiś czas temu obiecałam Wam miejsca w Zakopanem, które warto odwiedzić, pod kątem kulinarnych doznań. Mam pewne zaległości w tym temacie. W zamyśle jest testowanie miejsc minimum 3 razy, oby moja opinia nie była przypadkowa, a jak najbardziej rzetelna, dlatego też trochę mi to zajęło. Tym bardziej, że chcę też Wam przedstawiać konkretne pozycje z menu.

Ladies and Gentelmen oto TOP 5 gastro miejsc odwiedzonych przeze mnie – niektóre ze względu na fenomenalną kuchnię, inne z powodu klimatu, widoku, czy samego miejsca :

  1. Cristina – niby włoska, a jednak przepyszna!Nie mogłoby być tego tekstu bez Cristiny – pierwsze miejsce do którego poszłam jak już znudziły mi się zakopiańskie karczmy. Jest kilka lokali z dobrą pizzą, ale ten jest zdecydowanie najlepszy i to nie tylko przez pryzmat Zakopanego. Źle zaczęłam! Cristiny zdecydowanie nie powinniście kojarzyć tylko z pizzą, bo wszystko co tam jadłam – a jest tego 80% karty było sakramencko pyszne! Od owoców morza, po cięższe mięsiwa.

Zacznę od przystawek. Mój typ to grillowana ośmiornica – perfect zgrillowana, choć to propozycja dla wielbicieli owoców morza, osobiście do nich należę i powiem szczerze, że ciężko zrobić taką w punkt, chwila za długo i już robi się gumowa. Małże św. Jakuba, inaczej przegrzebki na risotto (na zdjęciu) także wyborne. Krem pomidorowo-paprykowy, niby taki klasyk, a tu smakuje wyśmienicie.

Jagnięcina? Sztos, mięso mięciutkie, soczyste, rozpływa się w ustach.

Nie przepadam za deserami, ale odwrócona karpatka to pozycja, której należy spróbować!

2. Nosalowy Dwór – ogromny, dość taki elegancki hotel (w sumie to składa się z trzech części – jest Nosalowy Dwór, 3* hotel, choć bardziej przypomina przytulny pensjonat; Grand Nosalowy – 4* hotel, główna część kompleksu, znajduje się w niej wellness i spa, a na samej górze bar Panorama, klimatyczny z przyjemnym widokiem; Nosalowy Rezydencja, 5* apartamenty, jeśli nie mylę się to działa jak combo hotel, czyli duża część apartamentów była sprzedawana prywatnym właścicielom, ale oddana wykonawcy pod opiekę jako apartament w hotelu. To tak celem wstępu, ale do brzegu, bo tu jedzenie stygnie ;). Kuchnia w Nosalowym to coś pięknego. Ja pamiętam ten hotel jako świetne śniadania, jedne z 3 najlepszych w całej Polsce (porównując luksusowe hotele w moim osobistym rankingu) największy wybór, od ryb, przez oscypki, po mięsiwa i koktajle owocowe. Obiady w formie szwedzkiego bufetu, duży, różnorodny wybór i do tego wszystko przepyszne.

Co do zewnętrznej restauracji, która mieści się przy drodze, bo w zasadzie interesują nas tu restauracje, a nie hotele – jest wyborna. Wciąż ma wygląd góralskiej restauracji – nie jest to typowa karczma, ale utrzymana w góralskim stylu i czuje się fajny klimat. Jednym zdaniem co byś nie zamówił, będziesz zadowolony.

Jak to przystało na dziewczynę z nad morza wybrałam na przystawkę rybę – śledzia matiasa norweskiego z francuską musztardą, na rucoli, a na stek ze schabu z oscypkiem, który był fantastycznie smaczny, dobrze wypieczony, pokryty pierzynką z duszonej cebuli oraz rzeczonym oscypkiem <3.

Śledź był naprawdę bardzo dobry, ale nie był to oryginalny matias… – dla zainteresowanych pod tekstem, różnice pomiędzy matiasem, a polskim śledziem.

Kuchnia jest tradycyjna, ale nie nudna. Kucharz ma smak i wyczucie, doskonale także łączy różne smaki. Było pysznie, polecam – jedna z lepszych kuchni!

3. Restauracja Grand Kasprowy .

Hotelu Mercure Kasprowy – idealna propozycja dla wszystkich lubiących luksus, co za tym idzie delikatne zadęcie. Z Kasprowym jest też dość specyficznie ponieważ obiekt, w zasadzie wciąż jest w remoncie. Część hotelu jest zupełnie odnowiona i pokazuje wręcz nazwałabym to ekskluzywne oblicze (nawiązuje do Ariesa na Krupówkach, który uznawany jest za najbardziej ekskluzywny hotel w Zakopanem), ale jeśli wejdziesz nie w ten korytarz co powinnaś zobaczysz komunistyczną odsłonę tego miejsca i to naprawdę głęboka komuna.

Niemniej jednak jeśli chodzi o jedzenie to szczerze polecam. Restauracja – dania wykwintne, Twoje kubki smakowe doznają orgazmu w jego szczytowej odsłonie – w szczególności polecam stek z tuńczyka, który był idealną kompozycją różnorodnych smaków. Tatar też jest całkiem niezły, ale jeszcze z ciekawych pozycji w menu jest carpaccio z buraka z pieczonym kozim serem, podawany z figą – pyszne lecz lekko słodkie.

Dużym plusem tego miejsca niewątpliwie jest przeogromny taras, z szerokim widokiem na góry, lasy.

4. Toscana.

Ładnie urządzona restauracja z pensjonatem, niedaleko Krupówek choć na uboczu (zaraz obok równi – gdzie zazwyczaj organizowany jest Sylwester), drugi lokal tego samego właściciela znajduje się w Nowym Targu – miejscowości obok Zakopanego – tam co prawda nigdy nie byłam, więc skupię się na zakopiańskiej Toscanie.

Gdy o niej myślę nasuwa mi się do głowy jedna pozycja z menu – TATAR wołowy… jeden z najlepszych, jak nie najlepszy jaki jadłam. Sekret jego leży w warstwie z serka Mascarpone. Pomijając tatar i krem pomidorowy, który jest zasmaczasty to reszta menu dobre, ale szału ni ma, choć za te piniondze nie ma co narzekać – jak to się mawia. Jeszcze tatar z łososia (z propozycji z tablicy) – jadłam dzisiaj i był wyśmienity – już raz jadłam tatar co prawda z tuńczyka z mango, ale ten był z mango, avocado i truskawkami! Lekki w smaku, idealny na ciepłe dni, delikatnie słodkawy, osobiście wszystko na maxa pieprzę świeżo mielonym pieprzem, ale nie zmienia to faktu, że bardzo dobre połączenie. Warto wspomnieć o Panu Macieju kucharzu, który na życzenie swoich klientów przygotuje wszystko spoza karty pod dietę, czy indywidualne preferencje. Powiem szczerze, że rzadko zdarza się, żeby kucharz mówił, że bardzo lubi te specjalne zamówienia, bo wyrywa go to z rutyny, oraz rozwija jego umiejętności i smaki, bo zaczyna kombinować z tym czego gość nie może, a co może.

Pizza smaczna, choć lepsza w Cristinie. Wiele osób chwali sałatkę z polędwicą – osobiście nie przesadzałabym z tymi zachwytami, moje kawałki mięsa były ciągnące, a gdy zamówiłam makaron penne z kurczakiem, który jadłam byłam średnio zadowolona.

Wiem! Śniadania, to trzeba przyznać, są super.

5. Góralski Browar – restauracja, kawiarnia – w zasadzie całe gastro piętro w galerii Krupówki 40.

Gdy już wjedziesz ruchomymi schodami na trzecie piętro galerii, otworzy się przed Tobą typowo góralski styl w nowoczesnym ujęciu – naprawdę jest to wszystko połączone ze smakiem, co może nie wydawać się gdy to czytasz ale to miejsce które łączy drewnianą góralską karczmę, ze szkłem, metalem, a zdobi ją góralski pop art – wiem, wiem, nie brzmi ale cieszy oko. Kawiarnia jest zdecydowanie moim ulubionym miejscem – bardziej nowoczesna, cała ściana oszklona, fantastyczny taras i widok zapierający dech w piersiach. Poranna latte wypita przy stoliku na tarasie, z czystym widokiem na polskie tatry rozpuszcza moje myśli, daje tą przestrzeń, nie chcesz o niczym myśleć tylko napawasz się widokiem. Cudowna chwila, którą chcesz dzielić z najbliższą Ci osobą, jak i fantastyczny czas dla samej/samego siebie, na pozbieranie myśli, bez ich natłoku. Klimat daje Ci wolność i energię, a spokój porządkuje Twoje wnętrze. Moment na chillout i odnalezienie siebie pomiędzy górami.

Dużo piszę o klimacie ponieważ co do jedzenia to przyzwoite, ale jednak masówka.

Za to śniadania – jak wyglądają tak smakują. Perfect!

W części kawiarnianej karta skupia się głównie na deserach i napojach wszelkiej maści – kawę mają pyszną, mrożona tez jest fajnie podana, czekolada… co do jedzenia to zdecydowanie można polecić pizze (sztosik), sałatki i burgery. Desery? Raz jadłam pyszną szarlotkę z lodem i Tiramisu, a potem dwa razy bardzo średnie… Ciężko mi to określić.

Co do dań obiadowych w sąsiadującej części restauracyjnej (całe piętro jest jakby open space, podzielone pół przeszkolonymi ściankami) to szału ni ma ale za te piniondze nie ma co narzekać. Przeciętne.

……………………………………………………………………………………………………………………………….

Kilka słów o oryginalnym matiasie:

Maatjesharing, zwane u nas matiasami, czyli śledzie dziewicze, to ryby niedojrzałe płciowo. Są dobrze umięśnione, z wysoką zawartością tłuszczu w mięsie, o długości powyżej 22 cm. Po złowieniu zwykle odgardla się je (czyli pozbawia skrzeli, serca, wątroby i części przewodu pokarmowego) bądź odgławia (usunięta zostaje również głowa ryby). Następnie soli się je na sucho. Jeszcze na pokładzie statku bądź już na lądzie, ale nie później niż do 12 godzin od połowu. Solenie trwa około 30 dni w temperaturze od około -5 do 5 stopni Celsjusza. Po tym czasie ryby są płukane i oprawiane do postaci filetów z pozostawieniem płetwy ogonowej wraz z kawałkiem kręgosłupa, na którym się trzymają. W wyniku takiego procesu produkcji, w ciele ryby znajduje się jeszcze pozostała część przewodu pokarmowego, która wpływa na barwę mięsa. Różowy kolor to również efekt tego, że z ryby przed zamarynowaniem w soli nie spuszcza się krwi.

„Polski” matias natomiast jest nie z całych ryb, jak oryginalne matiasy, tylko z filetów śledziowych, poddanych działaniu soli i/lub innych związków chemicznych, które mogą wybarwiać mięso i nadawać mu barwę od szarej do białej. Podobnie jak filety śledziowe solone, dojrzewają one w temperaturze 10-15 stopni Celsjusza, w solance z dodatkiem (lub bez) kwasów spożywczych, zawierającej równie przyprawy i konserwanty.

Posts created 46

3 thoughts on “Gastrofaza – Zakopane!

  1. Czytajaąc wyjaśnienie dotyczące matjesa pozwoliłem sobie na duże uzupełnienie informacyjne.
    Tłumaczę częściowo informacje z j. niemieckiego pod linkiem:
    https://hollaendischer-matjes.de/ueber-matjes
    W dniach dzisiejszych poławia się śledzie na matjesa rȯżnego typami statkȯw od 40 do 100 metrȯw długości. Obojętnie jaki statek jest duży, ważne jest aby podczas połowu śledź był ostrożnie przetwarzany. Najczęstsze łowiska są na wodach duńskich i norweskich. Ryba o takiej dużej zawartości tłuszczu jest bardzo wrażliwa na uszkodzenia w postaci odgnieceń. Zaraz po połowie śledź ulega przerȯbce. Zawarte w tuszce enzymy powodują, że ryba jest bardzo delikatna. Patroszenie ryby przeprowadzane jest maszynowo lecz często wykonuje się ręcznie co ma duży wpływ na jakość. Po tym procesie układa się warstwowo tuszki w beczkach na przemian z warstwą soli. W tym procesie rozrȯżnia się dwa warianty przetwarzania, wariant holenderski z mniejszą ilością soli co powoduje, że matjes ma łagodny smak i jest bardziej delikatny. Począwszy od roku 2009 holenderski matjes jest w 100% MSC certyfikowany. Ten znak jakości zapewnia, że ryba jest w sposób odpowiedzialny odławiana, zapewniając odnawialność łowisk. W XX wieku spożycie śledzia było tak powszechne, że nazywano jego jadłem biednych ludzi. Od czasu, gdy łowiska zostały przełowione i stan zmniejszył się z przyczyn ekologicznych wartość śledzia na rynku znacząco wzrosła. Po wprowadzeniu kwot połowowych stan populacji ponownie uległ wzrostowi. Rocznie poławia się około 550.000 ton śledzia a z tego 25.000 ton przerabia się na matjesa. Strefa połowu holenderskiego matjesa rozciąga się na Morzu Pȯłnocnym między Danią, Norwegią aż do Szkocji. Obecnie matjes jest dostępny w sprzedaży przez cały rok. Problem wynikał w dyskusjach 70-tych lat XXw w Hollandii, 10 lat pȯźniej w Niemczech, odnośnie nicieni (nematody) zawartych w każdej rybie. Występują one w sposób naturalny szczególnie we wnętrznościach ryby i są usuwane razem z nimi. Niestety niektóre z nich mogą dostać się do tuszki. Aby temu zapobiec unieszkodliwia się je poprzez solenie lub mrożenie. Już w latach 70-tych XXw wprowadzono w Hollandii przepis, że każdy lekko solony matjes musi być jednorazowo zamrożony w temperaturze -45°C. W tej temperaturze wszelkie nicienie są zdecydowanie unieszkodliwione i nie sprawiają dalszych problemȯw.
    Dlatego też matjes przez dostępność na rynku jest serwowany cały rok.

    Nie każdy śledź może stać się matjesem. Musi być on niedojrzały płciowo, tzn. nie może produkować mlecza. W takim stanie jest on bardzo tłusty i stan ten wystepuje corocznie. Matjes smakuje szczególnie aromatycznie i zawiera bardzo dużo tłuszczu Omega-3.

    Pod linkiem: https://hollaendischer-matjes.de/rezepte można znaleźć 28 przepisȯw przyrządzania matjesa.

  2. Czytajaąc wyjaśnienie dotyczące matjesa pozwoliłem sobie na pewne uzupełnienie informacyjne.
    Tłumaczę częściowo informacje z j. niemieckiego pod linkiem:
    https://hollaendischer-matjes.de/ueber-matjes
    W dniach dzisiejszych poławia się śledzie na matjesa rȯżnego typami statkȯw od 40 do 100 metrȯw długości. Obojętnie jaki statek jest duży, ważne jest aby podczas połowu śledź był ostrożnie przetwarzany. Najczęstsze łowiska są na wodach duńskich i norweskich. Ryba o takiej dużej zawartości tłuszczu jest bardzo wrażliwa na uszkodzenia w postaci odgnieceń. Zaraz po połowie śledź ulega przerȯbce. Zawarte w tuszce enzymy powodują, że ryba jest bardzo delikatna. Patroszenie ryby przeprowadzane jest maszynowo lecz często wykonuje się ręcznie co ma duży wpływ na jakość. Po tym procesie układa się warstwowo tuszki w beczkach na przemian z warstwą soli. W tym procesie rozrȯżnia się dwa warianty przetwarzania, wariant holenderski z mniejszą ilością soli co powoduje, że matjes ma łagodny smak i jest bardziej delikatny. Począwszy od roku 2009 holenderski matjes jest w 100% MSC certyfikowany. Ten znak jakości zapewnia, że ryba jest w sposób odpowiedzialny odławiana, zapewniając odnawialność łowisk. W XX wieku spożycie śledzia było tak powszechne, że nazywano jego jadłem biednych ludzi. Od czasu, gdy łowiska zostały przełowione i stan zmniejszył się z przyczyn ekologicznych wartość śledzia na rynku znacząco wzrosła. Po wprowadzeniu kwot połowowych stan populacji ponownie uległ wzrostowi. Rocznie poławia się około 550.000 ton śledzia a z tego 25.000 ton przerabia się na matjesa. Strefa połowu holenderskiego matjesa rozciąga się na Morzu Pȯłnocnym między Danią, Norwegią aż do Szkocji. Obecnie matjes jest dostępny w sprzedaży przez cały rok. Problem wynikał w dyskusjach 70-tych lat XXw w Hollandii, 10 lat pȯźniej w Niemczech, odnośnie nicieni (nematody) zawartych w każdej rybie. Występują one w sposób naturalny szczególnie we wnętrznościach ryby i są usuwane razem z nimi. Niestety niektóre z nich mogą dostać się do tuszki. Aby temu zapobiec unieszkodliwia się je poprzez solenie lub mrożenie. Już w latach 70-tych XXw wprowadzono w Hollandii przepis, że każdy lekko solony matjes musi być jednorazowo zamrożony w temperaturze -45°C. W tej temperaturze wszelkie nicienie są zdecydowanie unieszkodliwione i nie sprawiają dalszych problemȯw.
    Dlatego też matjes przez dostępność na rynku jest serwowany cały rok.
    Nie każdy śledź może stać się matjesem. Musi być on niedojrzały płciowo, tzn. nie może produkować mlecza. W takim stanie jest on bardzo tłusty i stan ten wystepuje corocznie. Matjes smakuje szczególnie aromatycznie i zawiera bardzo dużo tłuszczu Omega-3.
    Pod linkiem: https://hollaendischer-matjes.de/rezepte można znaleźć 28 przepisȯw przyrządzania matjesa.

  3. W dniach dzisiejszych poławia się śledzie na matjesa rȯżnego typami statkȯw od 40 do 100 metrȯw długości. Obojętnie jaki statek jest duży, ważne jest aby podczas połowu śledź był ostrożnie przetwarzany. Najczęstsze łowiska są na wodach duńskich i norweskich. Ryba o takiej dużej zawartości tłuszczu jest bardzo wrażliwa na uszkodzenia w postaci odgnieceń. Zaraz po połowie śledź ulega przerȯbce. Zawarte w tuszce enzymy powodują, że ryba jest bardzo delikatna. Patroszenie ryby przeprowadzane jest maszynowo lecz często wykonuje się ręcznie co ma duży wpływ na jakość. Po tym procesie układa się warstwowo tuszki w beczkach na przemian z warstwą soli. W tym procesie rozrȯżnia się dwa warianty przetwarzania, wariant holenderski z mniejszą ilością soli co powoduje, że matjes ma łagodny smak i jest bardziej delikatny. Począwszy od roku 2009 holenderski matjes jest w 100% MSC certyfikowany. Ten znak jakości zapewnia, że ryba jest w sposób odpowiedzialny odławiana, zapewniając odnawialność łowisk. W XX wieku spożycie śledzia było tak powszechne, że nazywano jego jadłem biednych ludzi. Od czasu, gdy łowiska zostały przełowione i stan zmniejszył się z przyczyn ekologicznych wartość śledzia na rynku znacząco wzrosła. Po wprowadzeniu kwot połowowych stan populacji ponownie uległ wzrostowi. Rocznie poławia się około 550.000 ton śledzia a z tego 25.000 ton przerabia się na matjesa. Strefa połowu holenderskiego matjesa rozciąga się na Morzu Pȯłnocnym między Danią, Norwegią aż do Szkocji. Obecnie matjes jest dostępny w sprzedaży przez cały rok. Problem wynikał w dyskusjach 70-tych lat XXw w Hollandii, 10 lat pȯźniej w Niemczech, nematod zawartych w każdej rybie. Występują one w sposób naturalny szczególnie we wnętrznościach ryby i są usuwane razem z nimi. Niestety niektóre z nich mogą dostać się do tuszki. Aby temu zapobiec unieszkodliwia się je poprzez solenie lub mrożenie. Już w latach 70-tych XXw wprowadzono w Hollandii przepis, że każdy lekko solony matjes musi być jednorazowo zamrożony w temperaturze -45°C. W tej temperaturze wszelkie nematody są zdecydowanie unieszkodliwione i nie sprawiają dalszych problemȯw. Dlatego też matjes przez dostępność na rynku jest serwowany cały rok. Nie każdy śledź może stać się matjesem. Musi być on niedojrzały płciowo, tzn. nie może produkować mlecza. W takim stanie jest on bardzo tłusty i stan ten wystepuje corocznie. Matjes smakuje szczególnie aromatycznie i zawiera bardzo dużo tłuszczu Omega-3.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Related Posts

Begin typing your search term above and press enter to search. Press ESC to cancel.

Back To Top