Dzień dobry to ja – TURYSTKA :D

Bynajmniej nie dlatego, że latam po świecie zwiedzając, bardziej dlatego, że zazwyczaj mieszkam w kilku domach naraz. Co to znaczy?

Jestem z Gdańska, tam jest mój dom rodzinny – jedyny taki który jest moim Domem, przez duże „D”.

Mieszkam w Zakopanem – tam żyję na co dzień. Tam pracuję, no dobra, nie całkiem tam, ale zaraz obok, tam chodzę na basen, tam umawiam się z koleżankami na kawki, obiadki, tam piorę, sprzątam – tak, też to robię, choć muszę przyznać nie znoszę tego i takie tam codzienne dyrdymały…

Trzeci dom, który pojawia się na mojej małej prywatnej mapie to dom w którym szybciej bije moje serce, najczęściej tam spędzam weekendy, choć w sezonie, gdy rusza bar, który prowadzę nad morzem, serduszko musi zrobić sobie przerwę i nie kombinować już więcej. Logistycznie byłoby to za trudne, nawet dla takiego zaprawionego w boju stratega jak ja, chociaż… nie, nie, nie mogę wiecznie tak!

TURYSTKA

Dzisiaj znowu siedzę na lotnisku, choć minął raptem ponad tydzień od mojej ostatniej wizyty tutaj. Jest coraz łatwiej. Drogę znam na pamięć, parkingi mam obcykane, co gdzie i jak, czasowo wiem ile to zajmuje – dochodzę do perfekcji. Tylko nie bardzo lubię latać, ale co zrobisz, jak nic nie zrobisz. Przyznam wygodnie i ekonomicznie mi lecieć do Trójmiasta – samolot z Balic leci niecałe 50 min – jeszcze tylko gdyby nie te dojazdy z Zakopanego do Krakowa, byłoby pięknie – latałabym co tydzień!

Od ostatnich 2 tygodni przepakowuję walizki średnio co trzy dni … lub dwa…

W między czasie służbowo jeżdżę do Łodzi, odwiedzam przyjaciół w Warszawie.

Obiecuję sobie kolejny weekend nigdzie nie wyjeżdżać, leżeć cały dzień na termach i być Królową Życia, która nic nie musi, a wszystko może. Brzmi jak plan idealny, dopóki coś nie spie*doli się. Czy mnie to martwi, ależ skąd! Zwykła codzienność. Gdy przewracam się, z reguły bardzo szybko podnoszę się, zazwyczaj silniejsza, bardziej zmotywowana i gotowa tak bardzo jak nigdy wcześniej. Paradoksalnie ze zła, czerpię dobro, choć nie powiem, żeby było mi jakoś łatwo, czy przyjemnie, ale czy o to w życiu chodzi? Myślę, że zupełnie nie. Doświadczenia wzbogacają nas. Gdyby tak zawsze wszystko samo układało się, przeszłaby przez życie, taka zwykłą jaka jestem, nie doskonaliłabym się, nie rozwijała, bo po co przecież, gdy nie ma potrzeby nie ma działania. Potrzeba matką wynalazków. Zupełnie dobrze mi z tą moją kreatywnością. Jak coś nie wychodzi to znak, że trzeba to dopracować, a nie zarzucić działanie i tak staję się lepsza i lepsza.

Lubię to nawet ;). Jedyne co mnie denerwuje to ciągłe zastanawianie się co, gdzie mam. Typowy jakże babski problem, ale jakże bardzo ważny… rozkompletowane outfity. Czyli sukienka w Gdańsku, buty do niej w Zakopanem, a kurteczka w Warszawie… Czasami można zwariować, choć staram się raczej minimalizować bagaże i nierzadko podróżuję bez bagażu. Raz, że dosyć mam go nosić, a dwa, że wszystkie domy są na wyposażeniu najbardziej potrzebnych rzeczy, kosmetyków, ale i outfity dzielę pomiędzy nimi. Tylko jak mam coś co lubię targam to za sobą wszędzie.

Co najbardziej w tym lubię? Chyba to poczucie wolności, a zarazem planu, lub często spontanu. Wiem, że mogę być wszędzie gdzie chcę, wiem, że i tu i tam mam moich znajomych,  rodzinę w Gdańsku – to ich wielka przewaga, takie życie nie może być nudne, a ja tak nie lubię rutyny. Lubię też siedzieć i obserwować ludzi czekających na lotnisku, lub podróżujących pociągiem.

Dobrze, zaraz lecę, do zobaczenia, tym razem w Gdańsku.

Posts created 46

One thought on “Dzień dobry to ja – TURYSTKA :D

  1. Czytajaąc cały blog do końca jest się przekonanym, że mamy do czynienie z nietuzinkową power women. Jej obszar działania na niwie zawodowej obejmuje prawie całą Polskę, szczególnie duże ośrodki związane z modą. Częste kontakty zawodowe sprawiają, że każde odwiedzane miasto jest jej drugim domem. Niesie to za sobą mniejsze lub większe problemy, gdyż tam wszędzie musi „zdeponować” częściowo outfit aby za każdym razem coś szczegȯlnego i niepowtarzalnego założy na siebie. Lecz szczególnie związana jest z domem rodzinnym w Gdańsku – tam serce bije jej mocniej, tak ciepło rodzinnie. Przy tym całym zaangażowaniu zawodowym nie zapomina o odprężeniu. Spotyka się z przyjaciȯłmi, gdyż o kontakty zawsze trzeba dbać. Wtedy można wymienić blaski i cienie życia codziennego. Jest ustawicznym koneserem przysmakȯw lokalnych, eksluzywnych restauracji. Nie pomija tych będących w małych miejscowościach a posiadających specyficzny wysokiej klasy flair. W sposób szczegȯlny podkreśla ich miłą atmosferę reklamując je na portalach społecznościowych. Często odczuwa potrzebę odcięcia się od otoczenia i w prosty sposób poleniuchować w pieleszach domowych. To dobra metoda na odprężenie się i nabrania nowej energii oraz na zrodzenia się nowych pomysłȯw. Często podczas oczekiwania na kolejny środek lokomocji obserwuje otoczenie i poruszających się w nim obcych ludzi. Chce w ten sposób porȯwnac czy ona lub oni są szczęśliwsi. Często stawia wynik tego porȯwnania na 1:0 dla siebie. Ot taka życiowa gra w dynamicznym świecie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Related Posts

Begin typing your search term above and press enter to search. Press ESC to cancel.

Back To Top