Droga na szczyt.

Jedną z rzeczy, które zawsze powtarzam to jest to, że nie ma nic na zawsze, mimo, że strasznie chciałabym w to wierzyć i trochę to burzy mój świat, który w ogóle aktualnie jest w kryzysie, a drugą rzeczą, która wraca do mnie jak bumerang jest powiedzenie, że jedyną stała i pewną rzeczą w życiu jest zmiana – to właśnie jeden z paradoksów życia. Im szybciej pogodzisz się z tą myślą, tym szybciej odnajdziesz swoje szczęście. Całe życie idę pod prąd próbując dowieść, że niemożliwe nie istnieje, ale dzisiaj nie wiem. Nie wiem, czy to dobry kierunek, nie, nie prawda, nie wiem czy dobry, ale wiem, że jedyny słuszny dla mnie. Wierzę w to, że każdy ma w życiu swoją drogę, być może jedni prostą niczym autostrada z Gdańska do Torunia, inni pełną zakrętów i serpentyn, pod górę z nachyleniem 15%, jak przejazd z Zakopanego na Słowację, albo wjazd pod dom w którym mieszkam w Zakopanem.

Ciężko mi nadążyć samą za sobą, nie znoszę nudy, kocham nowe projekty, nowe przedsięwzięcia, jak ja sobie to tłumaczę? Pojawiam się gdzieś, nie na zawsze, na jakiś czas, robię swoje, wiem, ze odejdę, ale chcę zostawić po sobie całe mnóstwo dobrego i wartościowego. Wiem, że jeśli za coś przyjmuję odpowiedzialność to na pewno zrobię to dobrze, najlepiej jak można – skąd ta pewność? Nie podejmuję się czegoś na czym nie znam się, o czym nie mam pojęcia, czego nie czuję.

Myślę, że jeśli chcesz coś osiągnąć to coś innego musisz poświęcić i nie ma co mieć z tej racji poczucia bezradności, czy niesprawiedliwości, bo dlaczego coś cudownego ma przyjść samo, bez wyrzeczeń – za każdym sukcesem stoi suma poświęceń. Osiągnięcie celu jest tylko efektem sukcesu – sukcesem samym w sobie jest droga na szczyt. 

Czuję, że mój zegar tutaj w Zakopanem tyka. Zbliża się czas nowego, czas zmiany.

Choć często przeraża mnie to, że wiem i nie potrafię siebie oszukać i przez to wiele rzeczy, wiele relacji kończy się zanim zacznie się, to jednak może właśnie dzięki temu nie utkwiłam w żadnym smutnym, niewróżącym przyszłości związku, który mógłby mnie tylko ograniczać i hamować przed spełnianiem swoich marzeń. Moim marzeniem nie jest spokojna przystań, to mrzonka, która nie sprawdza się na dłużej. Ostatnia rozmowa z kolega, który oświadczył, że po 30 latach związku, nic dla niego nie jest interesujące w tej drugiej osobie, a na pytanie to dlaczego oboje tkwią w tej stagnacji oznajmił, raz, że nie ma odwagi odejść, a dwa, że nie ma serca zostawić tej drugiej osoby, która w swoim życiu nic nie robiła, niczego nie osiągnęła, a teraz sama nie poradzi sobie. A między nami myślę jeszcze, że trochę ze strachu, jakby tak posłuchać historii innych znanych mi par, które rozstając się publicznie wyprały brudy swojego całego życia, totalnie bez charakteru chcąc przygarnąć 1 grosz więcej – może lepiej samemu to zarobić niż upokarzać siebie, czy innych z własnej chytrości. Tak w skrócie rzecz biorąc nie jest mi żal żadnego z nich, choć uważam tę historię za jedną ze smutniejszych ever, ale to szereg ich wspólnych wyborów, każdego dnia przez te 30 lat wspólnego życia, z wygody i lenistwa – oczywiście każdy wytłumaczy się tak jak mu to będzie pasowało, tylko, że na koniec dnia jakby zdjąć z nich te wszystkie maski odpowiedź będzie prosta – a Ty jakie maski na siebie zakładasz?

Posts created 46

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Related Posts

Begin typing your search term above and press enter to search. Press ESC to cancel.

Back To Top