Mała blondynka na peronie

Dawno, dawno temu – w zasadzie nie aż tak dawno, bo wczoraj – w Krakowie stała sama mała blondynka na peronie… 

No i stało się. 

Po cudownym weekendzie w spa z przyjaciółką zostałam sama w Zakopanem.

Ten moment kiedy dociera do Ciebie co właściwie się stało, jak to teraz będzie. 

Fajnie, fajnie, hej ho przygodo, hop do przodu – cała ja i nagle „budzę się” ze łzami w oczach na peronie w Krakowie, żegnając ostatnią bliską mi osobę odjeżdżającą na drugi koniec Polski… 

Myślę sobie, że przecież wszystko idzie zgodnie z planem – oprócz braku mieszkania, którego znalezienie, w Zakopanem okazuje się graniczące z cudem – a jednak dopiero teraz to czuję, ze jestem sama. Myślałam, że to złagodzi długotrwałe uczucie samotności, a tak naprawdę tylko je wzmogło – czy założenia mojego planu są błędne? 

Zastanawiasz się skąd we mnie ta odwaga przeprowadzki z Gdańska do Zakopanego, skąd ta pewność, że będzie mi tu dobrze, w ogóle skąd ten pomysł???

Powiem Tobie, że absolutnie tego nie wiem, ale wiem jedno – na pewno życie to zweryfikuje, tak samo jak wszystko inne co nas spotyka.

Dlaczego rzucam wszystko, swoje wygodne, ciekawe życie w dużym, pięknym mieście, na niepewny byt w malutkiej, acz uroczej mieścinie? 

Każdy z nas jest aktorem, który gra własne życie – zawsze chciałam grać w nim główną rolę. Nie godzę się by ktoś inny je reżyserował. Nie chcę go przeżyć „byle jak”, tak jak innym się podoba, ale tak jak ja uważam. 

Nigdy nie mamy pewności czy decyzje które podejmujemy są trafne, ale lepiej spróbować, niż do końca życia zastanawiać się jak to by było… 

Wierzę, że moje szalone pomysły mają mnie dokądś zaprowadzić i to jest dokładnie ta droga, którą muszę przejść. Może w połowie zmienię cel – ale być może to będzie lepszy cel i właśnie tylko po to był ten pierwszy? Może takich zakrętów jest jeszcze przede mną wiele i skąd będę wiedziała, że właśnie ten jest TYM?

Ja nie wiem, Ty nie wiesz ale żyjesz i to czas pokazuje Ci co jest dla Ciebie, a co niekoniecznie.

Właściwe po prostu zostaje z nami/przy nas – jeśli coś lub ktoś pojawia się na chwilę to być może jest tylko drogowskazem. Żyję w przekonaniu, że każde doświadczenie spotyka nas w jakimś wyższym celu. Uczy, bawi, a może do czegoś naprawdę ważnego przygotowuje? Nauka lub błogosławieństwo. Jeśli coś nie wychodzi to uznaję, że nie było dla mnie – przyjmuję to ze spokojem, puszczam wolno. Ten komfort daje mi poczucie, że w 100% angażuję się w to co robię, nie mam poczucia straty bo wiem, że zrobiłam wszystko co mogłam, najlepiej jak mogłam…

Dlaczego przeprowadzka? Dlatego, ze życie zaczyna się poza własną strefą komfortu, a całą resztę opowiem Wam później…

Jestem zakopiańską babą co idzie po pracy w chałupę, a latem je obiad w restauracji na polu!

Posts created 46

One thought on “Dawno, dawno temu – w zasadzie nie aż tak dawno, bo wczoraj – w Krakowie stała sama mała blondynka na peronie… 

  1. Patrząc na spontaniczną decyzję zmiany otoczenia i zostawienia wszystkiego obecnego za sobą, godząc się na rezygnację z dotychczasowego, bogatego i luksusowego życia przychodzi na myśl znana definicja takiego zachowania:

    w j. niemieckim – Aussteiger
    w j. angielskim – Drop-out (drop = zostawić, out=w pełni
    w j. polskim – rezygnacja, lecz nie odpowiada w pelni powyzszym definicjom

    Skrajnym przypadkiem jest porzucenie dotychczasowego życia i przyzwyczajeń i zamieszkać jak pustelnik gdzieć w gȯrach lub na bezludnej wyspie. Lecz wszystko jest do spełnienia gdy ma się zapewniony minimalny socjalny back ground, tzn. minimum środkȯw aby wogȯle przetrwać. Przecież nie samymi chęciami można wogȯle przeżyc. Jest takie powiedzenie, że dobrymi chęciami jest wybrukowane pieklo. Rozumiem, że porzuci się dotychczasowe otoczenie rzeczy martwych i kręgu dotychczasowych znajomych. Czy była to decyzja przemyślana? Chyba tak, bo skąd akurat Zakopane a nie jakaś wioska w rzeszowskiem. Musiała nasza blondynka już wcześniej właśnie tą miejscowość sobie przynajmniej w myślach wybrać i wziąć za cel.

    Pisze ona następująco „… Dlaczego przeprowadzka? Dlatego, że życie zaczyna się poza własną strefą komfortu …”.

    No nie w 100% bo ona nie rezygnuje z samochodu, laptopa czy iphona. Ponadto dalej ubiera się szykownie, uczęszcza do lokalnego teatru, restauracji i degustuje rȯżne przysmaki. To czy można to definiowac jako „poza strefa własnego komfortu”?. To jaki był naszej blondynki komfort w 3miescie – ksiażęcy? Przecież swoje przyzwyczajenia transformuje 1:1 na nowy grund jakim jest Zakopane. Ciągle wspomina dawne pełne uroku życie i w pewnym stopniu czyta się o jej tęsknocie za tym co było wcześniej. Przecież według definicji REZYGNACJI wszystko zostawia się za sobą i nie powraca.
    Dopiero czytając wszystkie aktualne wpisy blondynki i analizując dokładnie treść między wierszami dochodzi się do wniosku:

    – albo blondynka zawiedziona dotychczasową miłością w 3mieście chce zostawić wszystko za sobą i ucieka na kraniec świata.
    – albo znalazła w Zakopanem tego wyśnionego KSIĘCIA na białym koniu, rzuca wszystko dla niego i przenosi się daleko od domu rodzinnego.

    Jakie były motywy działania naszej blondynki to pozostawmy jej samej oraz domysłom czytelnikȯw.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Related Posts

Begin typing your search term above and press enter to search. Press ESC to cancel.

Back To Top