Driving Home for Christmas 2019

Idą święta, to już kolejne, podczas których w moim sercu gra „Driving home for Christmas”. Kolejne, które chwilę przed spędzam na lotnisku.

Oczekiwanie na lotniskach jest takie przytłaczające, nie wiem dlaczego ale wyjątkowo czuć tu samotność i nostalgię. W ostatnim czasie to wręcz mój drugi dom, a wciąż czuję to samo uczucie, gdy siedzę w Coscie w Balicach i oczekuje. Ci wszyscy ludzie dookoła mnie, każdy na coś czeka. Są wycieczki, są całe rodziny lecące na wakacje, głośne dzieci, kłócący się rodzice, są zakochane pary lecące na romantyczny weekend – jakiś Paryż, a może Wenecja – niesamowite (!), są też samotni „podróżnicy” – zawsze wtedy zastanawiam się dokąd lecą, czy ktoś będzie na nich czekał – jestem ja, zazwyczaj z komputerem, stukająca w klawiaturę jak szalona, brwia zmarszczona, wiecznie zamyślona, z słuchawkami, jakby nieobecna, a jednak tak bardzo ich obserwująca. Są też ci wszyscy ludzie pracjący na lotnisku, w kawiarniach, barach, restauracjach, kioskach, sklepach i wreszcie straż graniczna – z reguły oni wszyscy są średnio mili niezadowoleni i obojętni.

Myślę, że lotnisko to takie miejsce do przemyśleń. To chyba jedyny czas kiedy nic nie robię,  nigdzie nie śpieszę się, po prostu czekam. Fajnie jest czasami zatrzymać się i stanąć jakby z boku. Patrzeć na wszystko dookoła będąc widzem, nie głównym aktorem, nie szarpać się z życiem jak co dzień. Nie walczyć każdego dnia o coś, o siebie. 

Co jest w tym najlepsze? Za niedługo będę w domu, tam gdzie czas dla mnie staje, a moja rodzina daje mi poczucie bezpieczeństwa i wiem, że nic złego nie może stać się, a nawet jeśli to razem to pokonamy.

Posts created 51

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Related Posts

Begin typing your search term above and press enter to search. Press ESC to cancel.

Back To Top