Autostop

Wąska, asfaltowa uliczka biegnąca przez środek pola, a na niej 80-letnia  autostopowiczka.

W kinie tego nie grali, ani nie dowiesz się tego z żadnej książki. Tej historii nie opowiedzą w jednym z modnych programów, znanych ze szklanego ekranu.

Mijając ludzi na ulicy, patrząc na nich w kawiarni, przy stoliku obok, w poczekalni do lekarza, w kolejce po bułki, w autobusie obserwowałeś kiedyś ludzi dookoła siebie i zastanawiałeś się jaką historię noszą w sobie?  Ja dzisiaj opowiem Ci garb jakiego doświadczenia nosi staruszka z Czerwiennego…

Każdy z nas, ma coś co go boli, coś z czym nie może pogodzić się, jakieś wewnętrzne demony. Nosimy strach z przeżytych doświadczeń, coś o czym nie możemy zapomnieć, coś co do nas wraca, choć już dawno minęło i nie powinno. Z reguły te uczucie pojawia się w najmniej odpowiednim momencie. Jedno słowo, jedno zdarzenie nasuwa myśl o tym do czego nie chcemy wracać.

Jesteśmy tu i teraz, żyjemy wśród tych wszystkich ludzi, ale wciąż tak mało mamy dla siebie nawzajem empatii i zrozumienia. Chcemy mało dać od siebie, ale mamy ogromne oczekiwania od innych, zupełnie niewspółmierne do tego co sami możemy zaoferować drugiej osobie. Czasami wystarczy wysłuchać drugiego człowieka, żeby zrozumieć coś co właściwie dotyczy nas samych, ale daje nam możliwość spojrzenia na to z dystansem i bez emocji.

Gdy mi wydawało się, że świat wali mi się na głowę, wystarczyło posłuchać historii jednej kobiety, żeby zrozumieć jak nieważne jest to co mnie spotkało i jak szczęśliwym człowiekiem jestem. Gdy opowiadała mi o swoim życiu, jak była wojna, a Ona straciła męża, została sama z dziećmi, jak to jedno zmarło, jak każdego dnia żyła i radziła sobie z całym światem. Opowiedziała mi też, jak to sąsiedzi kiedyś pomagali sobie, że mogła liczyć na drugiego człowieka – jak bardzo wszystko pozmieniało się. Ludzie zamykają się w swoich domach jak w twierdzach, nie dopuszczając do siebie nikogo, traktując każdego ja wroga. Trochę pewnie piętno tych czasów, ale warto zastanowić się, czy możemy zrobić coś by zmienić to, chociaż w najbliższym otoczeniu…

Podwożona przeze mnie starowinka, góralka zaprowadziła mnie do dawnej kaplicy, w której odbywały się msze zanim powstał kościół. Kościół nieprzypadkowy, z nieprzypadkową historią. Bachledówka to najwyraźniej miejsce, które łączy zbolałe dusze. Cudowne i magiczne, niosące ukojenie. To także kościół najwyżej położony.

Opowiedziała mi także w jakich okolicznościach zapadła decyzja o tym, że właśnie tam stanie bazylika. Usłyszeć tę historię od starej góralki, a przeczytać u wujka googla, robi różnicę, polecam czasami „posłuchać”. Właśnie tak, chciałabym Wam to opowiedzieć:

W latach 30tych księżna spod Lwowa wraz z koleżanką wdową, wprowadziły się do owej wsi, na owe działki. Właścicielka tej ziemi ukrywała partyzantów w domu, który pobudowała wraz z mężem, niestety ktoś doniósł o tym fakcie Niemcom, którzy przyszli zrewidować dom. Helena Jarząbek (koleżanka księżnej), która mieszkała teraz tam ze swoim drugim mężem przysięgła jeżeli przeżyje to przekaże ziemię jasnogórskim ojcom Paulinom pod bazylikę. Niemieccy żandarmi w domu nic nie znaleźli, ale w ogrodzie znajdowało się 7 uli, w których szukali czegoś co mogłoby świadczyć o obecności partyzantów, zniszczyli 6 z nich i odpuścili. Helena leżąc wtedy 2 godziny, z twarzą w śniegu, głośno modliła się i nie na próżno, broń i radiostacja znajdowały się w ostatnim ulu… czy to cud, czy przeznaczenie to nie będę wnikała, ale o włos nie straciła życia. W miejscu w którym leżała powstała mała kapliczka – jeśli kiedyś tam będziesz to zwróć uwagę, zaraz przy furtce, po lewej stronie.

Jak powiedziała tak zrobiła, przepisała dom dla kleru. Ojcowie Paulini zrobili w domu kaplicę, do której zaczęli schodzić się okoliczni mieszkańcy na msze święte. Było to ulubione miejsce Kard. Karola Wojtyły, w którym także chętnie odpoczywał jako Jan Paweł II. Przez długi czas politycznie budowa kościoła była wstrzymywana.

Co jest dla mnie w tej historii niezwykłe? W dniu moich urodzin ówczesny kard. Franciszek Macharski erygował tam parafię Matki Bożej Jasnogórskiej.

Może nie trafiłam tam przypadkiem? To jedno z „moich” miejsc, wiecie jak to jest, czujesz tam ulgę, gdy coś trapi Cię – zawsze takie ukojenie dawała mi moja mama, teraz będąc 800 km od Niej, musiałam znaleźć swoją nową oazę. Każdy z nas, niezależnie czy jest katolikiem, czy innego wyznania, lub zupełnie ateistą ma „swoje” miejsca. Spokój, cisza i te nieziemskie widoki, jakkolwiek nie obrócisz się na Bachledówce, widok Cię zachwyci. Co mnie jeszcze tam urzeka? Może zabrzmi to źle, ale serio, nieopodal jest przecudowny, maleńki cmentarz. Zadbany, w okół cisza, spokój i ten krajobraz na cały horyzont, może po prostu myślę, że w tym miejscu moja dusza spoczywałaby w wiecznym spokoju. 

Uwielbiam takie historie, są to prawdziwe przeżycia, prawdziwych ludzi. Ich problemy, zmartwienia, wiara i historia. Kocham tego słuchać, kocham być blisko nich, otwierać się na ich doświadczenia. Myślę, że mądry człowiek umie tego wysłuchać, wysnuć wnioski dotyczące samego siebie.

To co denerwuje nas w innych, najczęściej jest naszą własną znienawidzoną cechą. Tak jak prawda kole w oczy, tak w innych koli nas to co nie chcemy przyznać, że mamy sami.

Posts created 46

One thought on “Autostop

  1. Właśnie własne przeżycia z przeszłości, te co zbulwersowały nas dogłębnie, wryły się do naszej świadomości. To tkwi w nas wewnętrznie i w odpowiednich momentach daje o sobie znać. Wiele razy są sytuacje, że chcemy się z tym podzielić z innymi lecz nie wiemy czy natrafimy na zrozumienie lub kpinę. To nas powstrzymuje i powoduje, że to w nas tkwi. Często szukamy ustronnych miejsc aby się tam wewnętrznie poskarzyć i szukać natchnienia w ukojeniu. Takimi przeżyciami są dla ludzi wierzących miejsca sakralne. Odwiedzając je i przeżywając ich tajemniczość czujemy jakbyśmy zrzucali z nas wewnętrzny ciężar. Często miejsca te związane są z głębokimi przeżyciami w przeszłości i związane wewnętrznie z obecnością z Bogiem. Często przeżycia są tak dramatyczne, że po pokonaniu ich deklarujemy Stwȯrcy, że w podzieńce chcemy coś od siebie dać. Przykładȯw można tutaj mnożyć i podać pierwszy z brzegu jak historia powstania katedry w Licheniu, Oliwie, Lourdes, czy na Jasnej Gȯrze. Takim miejscem dla naszego Rodu jest mały kościȯłek w Olpuchu na Kaszubach. Tam aż dwukrotnie przed zjazdem się spotkaliśmy na mszy i dziękowaliśmy Stworcy za nasze zjednoczenie. I tu też była jakaś tajemniczość. Gdy po raz pierwszy po wyjeździe w 1981r z Ojczyzny zwiedzałem w 1988r otoczenie jez. Gołuń, prawa odnoga jez. Wdzydze na Kaszubach, nie omieszkałem odwiedzić naszą kolebkę rodową na Zamku Kiszewskim. Tam zrobiłem parę ujęć fotograficznych i po wywołaniu negatywu na jednym ze zdjęć ukazały się dość dziwne motywy. Widać na nim głowę rycerza w hełmie z szyszakiem i z dużym nosem. Obok widać w pozycji leżącej człowieka z głową świni. Ponadto widać jakieś napisy z dość dziwnymi znakami. To mnie tak zbulwersowało, że szukałem wyjaśnienia u znanego parapsychologa na Zachodzie. Osoba ta badała fotografie taki samymi metodami co nieżyjący już ks. Klimuszko dlatego byłem przekonany, że coś dowiem się obiektywnego. I co wynikło, około 130 lat wcześniej w domu na Zamku Kiszewskim powiesiła się kobieta z rozpaczy przez mężczyznę co jest przedstawiony na fotografii jako świnia. Głowa rycerza to był znak aby się nasz Rȯd zjednoczył. I tak po licznych moich przemyśleniach i po prawie 10 latach doszło do kontaktȯw w naszym Rodzie i przeprowadzeniu dwȯch generalnych spotkań i 4 Zjazdȯw w latach 1996-2001. Z opisȯw rodzinnych w naszym Rodzie żyło wielu mężczyzn z dużymi nosami. Przypadek przesłań na fotografii – chyba nie. Za tą biedną kobietę modliliśmy się w kościȯłku w Olpuchu przed naszymi zjazdami Rodu. A wracając do ks. Klimuszki, który żył w Elblągu. On to krȯtko przed śmiercią zaprosił mnie do siebie i w czasie ponad godzinnej rozmowy dużo mȯwił mnie z fotografii. Dopiero przyszłe moje życie potwierdzało mnie te informacje. Są sytuacje, że sami nie wiemy dlaczego podejmujemy tą czy inną decyzję. Zdawałoby się, że jest to nasza słusznie podjęta decyzja. Ale czy coś nam tego wewnętrznie nie podpowiadało?
    Każdy musi sobie sam na to odpowiedzieć.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Related Posts

Begin typing your search term above and press enter to search. Press ESC to cancel.

Back To Top